To podstawowy powód, dla którego Pełna Miarka istnieje. Wspieranie rozwoju, stwarzanie warunków do budowania siebie przez najmłodszych jest celem naszej pracy. Czasem spotykamy się z twierdzeniem, że niedoceniamy naturalnie toczących się procesów, które i tak doprowadzą każdego małego człowieka do dojrzałości. Tak, w sprzyjających warunkach wszyscy osiągamy wewnętrzną integrację. Te „sprzyjające warunki” to właśnie wszystkie codzienne doświadczenia, spotkania, radości i trudności, których w znacznym stopniu zależą od otaczających nas ludzi.

W życiu małego dziecka kształt doświadczeń bardzo zależy od tego, co ofiarowują mu otaczający go dorośli. To oni odzwierciedlają (lub nie) jego emocje, oni opowiadają o świecie (lub mówią bardzo niewiele), oni organizują (lub nie) spotkania z osobami spoza najbliższego kręgu. Dorośli decydują na co już czas (na nowe jedzenie, na pozostanie pod nową opieką, na wstanie samemu po wywróceniu się, na….), a na co nie czas (wspinanie się, doświadczenie smutku czy porażki, wybranie samemu…).

W Pełnej Miarce wyznajemy wiarę w „mistykę małych kroków”, czyli przekonanie, że rozwój to bardzo wiele pozornie nieistotnych wydarzeń, które nas tworzą. Jako ludzie powstajemy powolutku, ale cały czas – doświadczenie po doświadczeniu.

Dlatego w naszych kontaktach z dziećmi dbamy, by otrzymywały od nas to, co będzie tworzyło w nich zdrowe emocjonalnie wzorce przeżywania oraz umiejętności będące zaczątkiem przyszłej samodzielności. Z rodzicami dzielimy się wiedzą i doświadczeniem, które pomagają dobrze towarzyszyć najmłodszym. I to jest rozwój, w którego siłę wierzymy.