8+2 i domek w lesie Anne-Catharina Vestly

Książka, którą moje dzieci zachwycają się tak samo jak Dziećmi z Bullerbyn. Jest to kronika życia rodziny z ośmiorgiem dzieci, w której zostały opisane ważne, choć zazwyczaj mało spektakularne wydarzenia z ich codzienności. Napisana prostym językiem, ale przeniknięta głębią emocji i przeżyć bohaterów.

Widzę zachwyt moich dzieci nad życiem tamtych maluchów i zastanawiam się czym różni się ich życie od naszego. Co jest pociągającego w tamtej bardzo skromnej i surowej codzienności.

Moją uwagę przykuły postacie rodziców nakreślone przez autorkę. Są podobni do nas, a jednak jakby fundamentalnie inni. Nie tylko dlatego, że mają dużo dzieci, ze wszystkimi tego konsekwencjami w codziennym życiu. Wydaje mi się, że dają (a może raczej umożliwiają) swoim dzieciom coś, czego moim dzieciom brakuje – poczucie sprawczości. Ich maluchy (dzieci 3-12 lat) są odpowiedzialne za swoje działania. I to tak prawdziwie – żyją w świecie, w którym same stawiają czoła różnym wyzwaniom, a sukcesy i porażki należą do nich. Tam też jest dorosły, który zatroszczy się i uratuje. Tylko, że uratuje przed niebezpieczeństwem, a nie przed porażką, odnajdzie, a nie uchroni przed zaginięciem.

Mali bohaterowie w kolejnych opowieściach gubią się, wyruszają w nieznane z misją (często podjętą z ich własnej inicjatywy), spotykają obcych dorosłych, z którymi potrzebują porozumieć się, spełniają swoje marzenia przekształcając je tak, jak pozwala na to życie w biednym domu.

Poruszyła mnie opowieść o strachu przed ciemnością, który przeżywała jedna z dziewczynek, wysyłana regularnie po drewno do drewutni przez ciemne podwórko. Wszyscy przypuszczają, że się boi, a jednak mama regularnie prosi, by tam poszła, jak kończy się opał. Dziewczynka ma kilka strategii radzenia sobie z tą sytuacją, aż w końcu razem z babcią….Przeczytajcie sami.

Polecam tą lekturę w ramach refleksji nad własnym rodzicielstwem. I to odkładając na chwilę sentymentalną otoczkę na bok, a obdarzając tę rodzinę twardym, realnym spojrzeniem. Czy chciałabym, by moje dzieci żyły na takich zasadach? Czy to nie za trudne? Czemu to je tak zachwyca?